Łamanie włosów a wypadanie to dwa różne zjawiska, choć w łazience wyglądają niemal identycznie: kłębek na szczotce, ciemna smuga w odpływie, kilka włosów na jasnej bluzce. Różnica jest jednak zasadnicza, bo dotyczy dwóch osobnych pięter tego samego narządu. Wypadanie zaczyna się w mieszku włosowym, czyli w skórze. Łamanie dzieje się na łodydze, czyli w części, która jest już tkanką martwą i nie ma zdolności naprawy. Z tego prostego rozróżnienia wynika wszystko dalej: inne przyczyny, inne badania, inne tempo poprawy i zupełnie inne postępowanie. Osoba, która latami stosuje wcierki na przerzedzenie, podczas gdy jej włosy pękają w połowie długości od prostownicy, będzie rozczarowana. Odwrotna sytuacja, czyli maskowanie realnego wypadania telogenowego coraz cięższymi odżywkami, kończy się podobnie.
Dobra wiadomość jest taka, że w wielu przypadkach można sensownie zawęzić trop w domu, mając tylko dobre światło i pięć minut uwagi. Zła jest taka, że domowa obserwacja nigdy nie zastąpi badania skóry głowy, a oba problemy potrafią występować razem.
Mieszek kontra łodyga: co właściwie się psuje
Mieszek włosowy pracuje cyklicznie. Przez kilka lat produkuje włos w fazie wzrostu, potem na kilka miesięcy przechodzi w fazę spoczynku i wypycha stary włos, żeby zrobić miejsce nowemu. W każdej chwili pewien odsetek mieszków jest w fazie spoczynkowej, dlatego codzienna utrata kilkudziesięciu włosów to zjawisko fizjologiczne, a nie objaw choroby. Amerykańska Akademia Dermatologii podaje orientacyjny zakres 50 do 100 włosów na dobę, zaznaczając przy tym, że liczba ta zmienia się w zależności od długości włosów, częstotliwości mycia i sposobu czesania.
Kiedy coś zaburza pracę mieszków, więcej z nich naraz przechodzi w fazę spoczynku i po kilku tygodniach zaczyna się nasilone wypadanie. Włos opuszcza skórę w całości, z korzeniem, i ma pełną długość, jaką miał na głowie. Mieszek przy tym zostaje na miejscu, żywy, gotowy do kolejnego cyklu. To ważne, bo lęk przed "utratą cebulek" jest jednym z najczęstszych nieporozumień.
Łodyga to inna historia. Włos wychodzący z mieszka jest zbudowany z keratyny i osłonięty łuskami kutykuli, które zachodzą na siebie jak dachówki. Ta warstwa zużywa się przez lata: przy szczotkowaniu, przy suszeniu, przy ocieraniu o poszewkę, przy każdym rozjaśnianiu. Im dłuższy włos, tym starsza jego końcówka i tym więcej zdążyła znieść. Kiedy kutykula zostaje przetarta, odsłonięta kora traci wytrzymałość i włos pęka w miejscu największego osłabienia. Badania krwi nie pokażą takiego mechanicznego uszkodzenia, a suplementacja nie naprawi łodygi, która już powstała.
Uproszczenie, które warto zapamiętać: wypadanie to problem produkcji, łamanie to problem zużycia.
Sześć obserwacji, które realnie różnicują
Zanim zaczniesz cokolwiek zmieniać, zbierz materiał. Przez tydzień odkładaj włosy z jednego mycia i z jednego czesania na jasny ręcznik albo kartkę papieru. Nie chodzi o obsesyjne liczenie, tylko o obejrzenie.
Długość znalezionych włosów
To najmocniejsza pojedyncza wskazówka. Jeżeli twoje włosy sięgają łopatek, a na ręczniku leżą włosy sięgające łopatek, mówimy o wypadaniu. Jeżeli między nimi jest sporo fragmentów o długości dwóch, pięciu, dziesięciu centymetrów, w grze jest łamanie. Krótkie odcinki to prawie zawsze kawałki złamanej łodygi, a nie nowe włosy, które zdążyły wypaść.
Wyjątek istnieje i trzeba go znać. Przy wypadaniu androgenowym część mieszków miniaturyzuje się i produkuje coraz cieńsze, krótsze włosy, które faktycznie mogą wypadać w niepełnej długości. Rozróżnia się je po grubości: włos zminiaturyzowany jest cienki, często odbarwiony i miękki na całej długości, a złamany fragment ma normalną grubość i jeden koniec ucięty.
Końce włosa
Obejrzyj oba końce, najlepiej pod lampą albo w świetle dziennym. Włos, który wypadł z mieszka, ma na jednym końcu drobne, jasne, lekko zwężone zgrubienie: to kolbka telogenowa. Włos złamany nie ma nic. Ma dwa końce ucięte, czasem rozstrzępione, czasem z widocznym rozdwojeniem.

Bardzo pomocne bywa oglądanie łodygi pod światło. Białe punkty rozłożone wzdłuż włosa, w miejscach których łodyga wydaje się przewężona albo rozwłókniona, mogą odpowiadać uszkodzeniom typu trichorrhexis nodosa. Taki obraz bywa związany z sumowaniem się urazu mechanicznego, termicznego i chemicznego. Pod mikroskopem miejsce złamania przypomina dwie zetknięte szczotki, ale gołym okiem nie da się potwierdzić rozpoznania.
Nierówna objętość i kontur fryzury
Wypadanie zmienia gęstość. Przedziałek się poszerza, kucyk cieńszy jest na całej długości, skóra prześwituje w konkretnych okolicach: na szczycie głowy, przy skroniach, czasem w wyraźnie odgraniczonych ogniskach.
Łamanie zmienia kształt. Objętość u nasady bywa zachowana albo wręcz zwiększona, bo krótkie ułamki sterczą i puszą się, natomiast końcówki są przerzedzone, przezroczyste, kucyk kończy się cienkim "myszym ogonkiem". Fryzura wygląda, jakby ktoś ją nierówno przystrzygł. Charakterystyczna jest też korona krótkich włosków wokół twarzy, którą łatwo pomylić z odrostem. Odrost jest miękki, zwężony ku końcowi i rośnie równomiernie na całej głowie. Ułamki są sztywniejsze, mają tępe zakończenie i gromadzą się tam, gdzie działa największe tarcie: przy twarzy, w miejscu spinania, na szczycie głowy.
Miejsce pękania
Jeżeli łamanie jest wyraźne, spróbuj ustalić, gdzie włosy pękają najczęściej. Włosy krótsze w linii, na której zwykle wiążesz gumkę, wskazują na uraz mechaniczny. Łamanie skupione na końcówkach mówi o kumulacji zniszczeń w najstarszej części włosa. Pękanie tuż przy skórze, zwłaszcza w jednym ognisku, jest sygnałem, który wymaga oceny specjalisty, bo może wynikać z choroby skóry, z bardzo silnego pociągania albo z rzadkich wrodzonych defektów łodygi.
Reakcja na pociągnięcie
Bardzo delikatnie ujmij kilkadziesiąt włosów u nasady i przesuń palce do końcówek, bez szarpania. Jeżeli w dłoni zostają pojedyncze włosy pełnej długości z jasną kolbką, to obraz typowy dla nasilonego wypadania telogenowego. Jeżeli zostają fragmenty bez kolbki, mówimy o kruchości łodygi. Traktuj to jako obserwację, nie jako test diagnostyczny. Wersja gabinetowa, czyli pull test, wymaga standaryzacji: określonej liczby włosów, niemycia głowy przez ustalony czas i oceny wyrwanych włosów pod mikroskopem.
Kontekst czasowy
Wypadanie telogenowe niemal zawsze ma opóźniony start. Wyzwalacz działa, a nasilona utrata włosów pojawia się zwykle po dwóch, trzech miesiącach. Dlatego szukając przyczyny, nie patrz na ostatni tydzień, tylko na kwartał wstecz: infekcja z wysoką gorączką, zabieg operacyjny, poród, gwałtowna redukcja masy ciała, nowy lek, długotrwałe obciążenie psychiczne. Więcej o tym ostatnim mechanizmie znajdziesz w tekście Czy stres powoduje wypadanie włosów. Okres połogowy został omówiony osobno w artykule "Wypadanie włosów po ciąży".
Łamanie nie ma takiego opóźnienia, ale ma własną dynamikę. Zwykle narasta stopniowo przez miesiące, równolegle do zmiany nawyków: nowa prostownica, częstsze rozjaśnianie, sezon basenowy, codzienne ciasne upięcie.
Jasna kolbka to nie wyrwany mieszek
To nieporozumienie potrafi napędzać ogromny lęk. Na końcu wypadniętego włosa widać jasne, twardawe zgrubienie i wiele osób bierze je za cebulkę wyrwaną ze skóry. W badaniach mikroskopowych taki koniec opisuje się jako kolbkę włosa telogenowego. Nie jest to wyrwany mieszek. Mieszek pozostaje w skórze i może wyprodukować kolejny włos.
Praktyczna konsekwencja jest taka, że pojawienie się jasnych kolbek nie oznacza nieodwracalnej utraty. Oznacza, że sporo mieszków weszło jednocześnie w fazę spoczynku. Jeśli przyczyna zostanie usunięta, cykl zwykle wraca do normy. Według AAD nasilone wypadanie tego typu ustępuje samoistnie zazwyczaj w ciągu sześciu do dziewięciu miesięcy, choć powrót do wyjściowej gęstości zajmuje dłużej, bo nowy włos rośnie w tempie około centymetra na miesiąc.
Zupełnie inaczej należy potraktować sytuację, w której włosy wypadają całymi kępkami po lekkim pociągnięciu, w krótkim czasie, a wypadające włosy są cienkie, zwężone przy nasadzie i pozbawione kolbki. To wzorzec charakterystyczny dla zaburzeń fazy wzrostu, występujący między innymi po chemioterapii i w niektórych stanach zapalnych, i wymaga pilnej oceny lekarskiej.
Warto też pamiętać o czynniku, który psuje domową arytmetykę: częstotliwość mycia. Jeżeli myjesz głowę raz na cztery dni, w dniu mycia zobaczysz w odpływie mniej więcej czterodniową porcję. To nie jest nagłe pogorszenie. Podobnie zmiana sezonu potrafi przejściowo zwiększyć liczbę wypadających włosów. Kwestię częstotliwości mycia i mitów wokół niej rozwijam w tekście Wszystko, co wiesz o myciu głowy, jest nieprawdą.
Gdzie kończy się domowa obserwacja
Powyższe wskazówki pozwalają rozsądnie ustalić kierunek, ale nie dają rozpoznania. Kilka powodów.
Po pierwsze, obrazy się nakładają. Osoba z wypadaniem androgenowym często ma jednocześnie łamliwe końcówki, bo cieńszy włos jest mniej odporny na te same zabiegi, które wcześniej znosił bez szkody. Po drugie, część chorób skóry głowy przebiega z pękaniem włosów tuż przy powierzchni i bez trichoskopii łatwo je pomylić z pospolitą łamliwością. Po trzecie, ocena gęstości gołym okiem jest zawodna, zwłaszcza u samej siebie i przy zmiennym oświetleniu. Widoczne przerzedzenie pojawia się dopiero po utracie znacznej części włosów w danej okolicy, więc subiektywne wrażenie bywa spóźnione albo przesadzone w obie strony.
Po czwarte, istnieją rzadkie wrodzone defekty łodygi, w których włosy łamią się od dzieciństwa mimo bardzo łagodnej pielęgnacji. Rozpoznaje się je na podstawie oceny mikroskopowej włosa, nie na podstawie wyglądu fryzury.
Trichoskopia, czyli oglądanie skóry głowy w powiększeniu, pozwala zobaczyć rzeczy niedostępne w lustrze: rozrzut grubości włosów, liczbę włosów wychodzących z jednego ujścia, stan ujść mieszków, cechy stanu zapalnego, złuszczanie okołomieszkowe, fragmenty złamanych łodyg. Na czym polega rzetelna konsultacja i po czym poznać dobrego specjalistę, opisuję w tekście Po czym poznać dobrego trychologa.
Plan działania, gdy dominuje wypadanie
Krok pierwszy: cofnij się o trzy miesiące
Zrób listę wydarzeń z ostatniego kwartału, nawet tych, które wydają się nieistotne: infekcja, wysoka gorączka, zabieg, znieczulenie, dieta z dużym deficytem, zmiana leku, odstawienie lub rozpoczęcie antykoncepcji, poród, karmienie, okres okołomenopauzalny, przewlekłe niedosypianie. Jeżeli znajdziesz wyraźny wyzwalacz, dużo łatwiej ustalić realistyczny horyzont poprawy. Zmiany hormonalne po czterdziestce wymagają osobnego spojrzenia, bo mogą nakładać się na inne przyczyny przerzedzenia.
Krok drugi: mierz, zamiast oceniać nastrojem
Raz w tygodniu zrób trzy zdjęcia w tym samym miejscu i przy tym samym świetle: przedziałek środkowy, szczyt głowy, linia czołowa. Zmierz obwód kucyka nitką albo taśmą krawiecką w stałym punkcie, na przykład pięć centymetrów od gumki. Zapisz. To dwie proste rzeczy, które po dwóch miesiącach powiedzą więcej niż codzienne wpatrywanie się w lustro.
Liczenie włosów ma sens ograniczony, ale jeśli już liczysz, rób to przez trzy kolejne dni raz na miesiąc, a nie codziennie.
Krok trzeci: badania, ale z sensem
Panel badań dobiera się do obrazu klinicznego i wywiadu, a nie do samego faktu, że włosy wypadają. Najczęściej rozważa się ocenę gospodarki żelazem, morfologię, parametry tarczycowe i, przy odpowiednich objawach, badania hormonalne. Zakres, interpretację i typowe pułapki opisuję szczegółowo w artykule Badania przy wypadaniu włosów. Nie zaczynaj suplementacji "w ciemno" na podstawie internetowej listy, zwłaszcza preparatami żelaza, bo ich nadmiar nie jest obojętny.
Krok czwarty: nie zmieniaj wszystkiego naraz
Typowy scenariusz wygląda tak: w jednym tygodniu dochodzi nowy szampon, trzy suplementy, wcierka i zmiana diety. Po trzech miesiącach nie wiadomo, co pomogło ani co zaszkodziło. Wprowadzaj jedną zmianę na sześć do ośmiu tygodni.
Nie odstawiaj mycia głowy w nadziei na zatrzymanie wypadania. Włos telogenowy jest już odłączony od mieszka i opuści skórę tak czy inaczej, a przy rzadszym myciu zobaczysz go po prostu w większej porcji jednorazowo. Zaleganie sebum i produktów niczemu nie służy.
Jeżeli myślisz o preparatach miejscowych, przejrzyj najpierw, co ma za sobą wiarygodne dane, a co jest głównie obietnicą marketingową. Ten temat rozwijam w tekście Co na porost włosów.
Krok piąty: ustal horyzont czasowy
Przy wypadaniu telogenowym o jasnej przyczynie zwykle mówimy o kilku miesiącach nasilonej utraty i kolejnych miesiącach odbudowy. Ocena jakiegokolwiek postępowania przed upływem trzech miesięcy jest przedwczesna. Przy podejrzeniu wypadania androgenowego czas gra inną rolę: to proces przewlekły, w którym liczy się wczesne rozpoczęcie leczenia, a nie czekanie.
Plan działania, gdy dominuje łamanie
Krok pierwszy: audyt obciążeń
Wypisz wszystko, co w ostatnim półroczu działa na twoje włosy: rozjaśnianie, farbowanie, trwała, keratynowe prostowanie, prostownica lub lokówka i ich temperatura, suszarka, gumki, spinki, czepek basenowy, chlorowana woda, słońce, ciasne upięcia, szczotkowanie mokrych włosów, ręcznik frotté, bawełniana poszewka.
Uszkodzenia łodygi sumują się i tu leży sedno. Pojedyncze prostowanie raz na tydzień na zdrowych włosach zwykle nie robi krzywdy. To samo prostowanie na włosach rozjaśnionych, suszonych gorącym powietrzem i codziennie ściąganych ciasną gumką prowadzi do pękania. Nie musisz eliminować wszystkiego. Zwykle wystarczy usunąć dwa albo trzy najcięższe obciążenia naraz.
Krok drugi: zmiany, które dają najwięcej za najmniej wysiłku
Obniż temperaturę urządzeń. Różnica między 210 a 170 stopniami jest odczuwalna dla włosa, a często niezauważalna w efekcie stylizacji. Nie stosuj prostownicy na włosach wilgotnych, bo gwałtowne odparowanie wody uszkadza strukturę mocniej niż suche prostowanie.
Rozczesuj włosy przed myciem, a po myciu dopiero po nałożeniu odżywki, zaczynając od końcówek i przesuwając się w górę. Mokry włos jest bardziej rozciągliwy i łatwiej go uszkodzić szarpnięciem.
Zamień ciasne gumki na miękkie lub spiralne, zmieniaj miejsce spinania i nie śpij w mocno ściągniętym kucyku. Ręcznik frotté zastąp bawełnianą koszulką albo ręcznikiem z mikrofibry i osuszaj przez ugniatanie, nie przez pocieranie.

Odżywka po każdym myciu ma prostszy sens, niż się wydaje: zmniejsza siłę potrzebną do rozczesania, a więc zmniejsza liczbę mikrourazów. To najlepiej udokumentowane działanie tej kategorii produktów.
Krok trzeci: proteiny i emolienty bez ideologii
Odżywki z hydrolizowanymi proteinami mogą doraźnie zmienić tarcie, szorstkość i odczuwaną sztywność włosa, ale nie odbudowują biologicznie uszkodzonej kory. Jeżeli po konkretnym produkcie włosy stają się wyraźnie sztywniejsze i trudniejsze do rozczesania, ogranicz jego częstotliwość zamiast dopisywać do tego diagnozę "przeproteinowania". Oleje i emolienty także działają przede wszystkim kosmetycznie: zmniejszają tarcie i poprawiają poślizg, ale nie cofają pęknięć łodygi. Duża część danych o takich efektach pochodzi z badań laboratoryjnych na pasmach włosów, a nie z badań klinicznych u osób z łamliwością. To ważne ograniczenie przy czytaniu opisów produktów.
Zasada praktyczna: jeśli po zabiegu proteinowym włosy są szorstkie i "słomiane", następnym razem daj emolienty. Jeśli są miękkie, ale bez sprężystości i rozciągają się jak guma, dodaj proteiny.
Krok czwarty: przytnij
To niepopularne, ale skuteczne. Zniszczonej końcówki nie da się naprawić, a rozdwojenie propaguje się wzdłuż włosa. Skrócenie o dwa, trzy centymetry co kilka miesięcy zwykle daje szybszą i trwalszą poprawę wyglądu niż kolejna maska.
Krok piąty: realny horyzont
Poprawa dotyczy tego, co dopiero urośnie, plus doraźnej kondycji istniejącej długości. Pierwsze efekty łagodniejszej pielęgnacji widać zwykle po ośmiu do dwunastu tygodni, a pełną różnicę wtedy, gdy odrośnie kilkanaście centymetrów włosa traktowanego już inaczej. Suplementy nie odbudują uszkodzonej łodygi, choć bywają zasadne z innych powodów.
Sytuacje mieszane, czyli najczęstsza rzeczywistość
Podział na dwa czyste scenariusze jest wygodny dydaktycznie, ale w praktyce często występują razem, i to nie przypadkiem.
Włos przewlekle cienki, na przykład w przebiegu miniaturyzacji androgenowej, ma mniejszą średnicę i mniejszą wytrzymałość na rozciąganie. Ta sama codzienna stylizacja, którą wcześniej znosił, teraz go rozrywa. Wynik: przerzedzenie plus krótkie ułamki, a osoba dotknięta problemem widzi tylko "wypadanie".
Drugi typowy układ: intensywne wypadanie telogenowe budzi niepokój, więc pojawia się częstsze czesanie, gorączkowe sprawdzanie, ciaśniejsze upinanie w celu ukrycia przedziałka i więcej stylizacji termicznej. To dokłada łamliwość do istniejącego problemu.
Trzeci: choroby skóry głowy przebiegające z nasilonym świądem prowadzą do drapania, a drapanie łamie włosy w konkretnych okolicach. Jeżeli towarzyszy ci złuszczanie, zaczerwienienie i uporczywy świąd, punkt wyjścia jest inny niż pielęgnacja długości, a rozróżnienie dwóch najczęstszych przyczyn opisuję w tekście Łupież czy łojotokowe zapalenie skóry głowy.
W sytuacji mieszanej sensowna kolejność wygląda tak: najpierw usuwasz to, co dokłada uszkodzeń łodygi, bo to jest szybkie i całkowicie w twoich rękach, równolegle diagnozujesz przyczynę wypadania. Odwrotna kolejność opóźnia rozpoznanie, a przy wypadaniu androgenowym czas ma znaczenie.
Osobno wspomnę o sezonowości. Latem sumuje się promieniowanie UV, sól, chlor i mechaniczne działanie wiatru, więc po wakacjach na długości może być widać więcej uszkodzeń. To nadal problem łodygi, nie dowód na zmianę pracy mieszków.
Kiedy skonsultować się ze specjalistą
Umów wizytę u dermatologa lub trychologa, jeżeli:
- widzisz wyraźnie poszerzający się przedziałek, przerzedzenie na szczycie głowy albo cofanie się linii czołowej utrzymujące się ponad trzy miesiące,
- pojawiły się ogniska całkowicie pozbawione włosów, gładkie albo z widocznymi krótkimi, złamanymi włosami,
- skóra głowy jest zaczerwieniona, bolesna, piecze, swędzi, łuszczy się, sączy albo pojawiają się na niej krosty,
- w miejscu wypadania skóra wygląda na gładką, błyszczącą i pozbawioną widocznych ujść mieszków, co może sugerować proces bliznowaciejący i wymaga pilnej oceny,
- włosy wypadają kępkami po lekkim pociągnięciu, w ciągu kilku tygodni, zwłaszcza w trakcie leczenia onkologicznego lub po włączeniu nowego leku,
- nasilone wypadanie trwa dłużej niż sześć miesięcy mimo usunięcia domniemanej przyczyny,
- tracisz również brwi, rzęsy albo owłosienie w innych okolicach,
- towarzyszą temu objawy ogólne: nietypowe zmęczenie, nieplanowana zmiana masy ciała, nietolerancja zimna lub ciepła, zaburzenia miesiączkowania, nadmierne owłosienie twarzy, trądzik pojawiający się po latach,
- włosy dziecka od zawsze są bardzo krótkie i łamliwe mimo delikatnej pielęgnacji,
- łamanie jest ciężkie, dotyczy nasady włosów i nie ustępuje po ograniczeniu zabiegów termicznych i chemicznych.
Nie odstawiaj samodzielnie leków przepisanych przez lekarza, nawet jeśli podejrzewasz ich związek z wypadaniem. Zgłoś obserwację lekarzowi prowadzącemu i wspólnie zdecydujcie o dalszym postępowaniu.
Najczęstsze pytania
Czy da się jednoznacznie odróżnić łamanie od wypadania w domu?
Można ustalić prawdopodobny kierunek, opierając się na długości znajdowanych włosów, obecności kolbki i kształcie fryzury. Nie da się w ten sposób rozpoznać przyczyny ani wykluczyć chorób skóry głowy. Traktuj domową obserwację jako materiał na wizytę, nie jako rozpoznanie.
Ile włosów dziennie to za dużo?
Orientacyjny zakres fizjologiczny to 50 do 100 włosów na dobę, ale zależy on od długości włosów, częstotliwości mycia i sposobu czesania. Bardziej wiarygodne od jednorazowego liczenia jest porównanie z twoją własną normą sprzed kilku miesięcy oraz obserwacja, czy zmienia się gęstość i obwód kucyka.
Biała kulka na końcu włosa oznacza, że wyrwałam mieszek?
Nie. To kolbka telogenowa, czyli normalne zakończenie włosa, który zakończył cykl. Mieszek pozostaje w skórze i zwykle podejmuje kolejny cykl wzrostu.
Czy krótkie włoski przy twarzy to odrost, czy ułamki?
Odrost jest miękki, cienki, zwężony ku końcowi i pojawia się równomiernie na całej głowie. Ułamki mają tępe, ucięte zakończenie, normalną grubość i gromadzą się tam, gdzie działa tarcie: przy gumce, przy twarzy, na szczycie głowy. Pod dobrym światłem różnica jest zwykle widoczna.
Czy suplementy pomogą na łamliwość?
Nie naprawią łodygi, która jest już uszkodzona, bo to tkanka pozbawiona zdolności regeneracji. Mogą mieć znaczenie wtedy, gdy istnieje potwierdzony niedobór wpływający na jakość nowo rosnących włosów. Decyzję o suplementacji lepiej opierać na wynikach badań niż na objawie.
Wypadanie zaczęło się nagle po chorobie. Czy to minie?
Nasilone wypadanie telogenowe po wyraźnym wyzwalaczu zazwyczaj ustępuje samoistnie w ciągu sześciu do dziewięciu miesięcy, o ile przyczyna została usunięta. Odbudowa gęstości trwa dłużej, bo włos rośnie około centymetra na miesiąc. Jeżeli utrata trwa dłużej albo nasila się, potrzebna jest diagnostyka.
Czy mogę mieć oba problemy naraz?
Tak i jest to częste. Cieńszy włos łatwiej pęka, a lęk przed wypadaniem sprzyja nawykom, które zwiększają łamliwość. W takiej sytuacji ogranicza się obciążenia stylizacyjne i równolegle szuka przyczyny wypadania.
Źródła
- American Academy of Dermatology, Hair shedding: do you have hair loss or hair shedding?
- PubMed: Clinical relevance of hair microscopy in alopecia (PMID 12190636)
- PubMed: Breaking the cycle of hair breakage: acquired trichorrhexis nodosa (PMID 27718775)
- PubMed: The biology of human hair: a multidisciplinary review (PMID 31479564)
- PubMed Central: Analysis of microscopic examination of pulled out hair in telogen effluvium patients (PMC7992547)
Treść ma charakter informacyjny i nie zastępuje porady lekarskiej ani konsultacji trychologicznej.
Materiał edukacyjny. Artykuł ma charakter informacyjny i nie zastępuje konsultacji z lekarzem dermatologiem ani trychologiem. Trichovita to kosmetyk pielęgnacyjny, a nie produkt leczniczy, i nie zastępuje leczenia. Przy zdiagnozowanej chorobie skóry głowy lub uporczywych problemach z włosami skonsultuj się ze specjalistą.
Poznaj nasze produkty!
Stworzyliśmy je z myślą o rozwiązywaniu realnych problemów pacjentów trychologicznych.

O autorze
Mikołaj Szejnoga
Współzałożyciel Trichovity
Współtwórca marki Trichovita, specjalista ds. trychologii i receptur kosmetycznych.
Odwiedź stronę autora


