Przy wypadaniu włosów łatwo zacząć od zmiany szamponu, wcierki albo suplementu. Tymczasem w części przypadków ważniejszy jest wywiad i ocena, czy objawy uzasadniają konsultację lekarską oraz badania.
Krew nie wskaże jednej przyczyny wypadania. Odpowiednio dobrane oznaczenia mogą wykazać między innymi niedokrwistość, niedobór żelaza lub nieprawidłowość wymagającą dalszej oceny tarczycy. Prawidłowy wynik nie zamyka sprawy i nie zastępuje badania skóry głowy.
Część rzeczy powtarzanych w poradnikach jako pewnik wygląda w badaniach naukowych dużo mniej pewnie. Najbardziej ferrytyna.
Dlaczego badania idą przed kosmetykiem
Garść włosów na szczotce, kucyk cieńszy o połowę. Ten sam widok w lustrze może mieć cztery zupełnie różne przyczyny: niedoczynność tarczycy, niedobór żelaza, spóźnioną reakcję organizmu na coś, co wydarzyło się kwartał wcześniej, albo łysienie androgenowe, uwarunkowane genetycznie. Wypadanie włosów to objaw, nie choroba.
Wypadanie związane z przemijającym czynnikiem lub leczoną chorobą może z czasem się zmniejszyć, ale tempo i stopień poprawy są indywidualne. Łysienie androgenowe nie cofa się samo i wymaga rozpoznania lekarskiego. Tych sytuacji nie da się wiarygodnie odróżnić wyłącznie w lustrze ani na podstawie jednego wyniku krwi.
Jest też argument praktyczny: kupowanie kolejnych kosmetyków i suplementów bez ustalenia, czego dotyczą objawy, może niepotrzebnie wydłużyć drogę do właściwej konsultacji. Zakres badań i możliwość wykonania ich w ramach publicznej opieki zdrowotnej zależą od oceny lekarza.
Lista podstawowa: co warto zbadać
Międzynarodowy zespół dermatologów i endokrynologów podkreśla, że przy kobiecym wzorze utraty włosów najważniejsze są wywiad i badanie. Ocena możliwości nadmiaru androgenów ma znaczenie, zwłaszcza gdy występują nieregularne miesiączki, nasilony trądzik, hirsutyzm lub inne objawy. Badania żelaza, tarczycy, witaminy D, cynku i prolaktyny dobiera się do obrazu klinicznego (Carmina i wsp., 2019).
| Badanie | Po co je robisz | Na co uważać |
|---|---|---|
| Morfologia z rozmazem | Wykrywa anemię i daje pierwszy sygnał, że w organizmie toczy się stan zapalny | Ładny wynik nie wyklucza niedoboru żelaza |
| Ferrytyna | Pokazuje zapasy żelaza, a nie żelazo krążące we krwi | Rośnie przy infekcji, która potrafi zamaskować niedobór |
| TSH | Pierwsze sprawdzenie tarczycy | Przy nieprawidłowym wyniku lekarz dołoży kolejne badania |
| Witamina D (25(OH)D) | Pokazuje, ile jej masz | W Polsce niedobór jest powszechny niezależnie od włosów |
| Cynk | Ma sens, jeśli myślisz o suplementacji | Bez potwierdzonego niedoboru nie ma czego uzupełniać |
| Androgeny i prolaktyna | Pomagają ocenić wybrane zaburzenia hormonalne, gdy wskazują na nie objawy | Zakres i termin oznaczeń ustala lekarz |
To nie jest pakiet do wykupienia w całości, zestaw dobiera lekarz pod objawy.
Ferrytyna: najbardziej sporny wynik z listy
„Przy wypadaniu włosów ferrytyna musi być powyżej 70”. Zdanie powtarzane w polskim internecie jak pacierz, a stoi na dowodach, które kłócą się ze sobą.
Ferrytyna może być zasadna, gdy wywiad lub objawy wskazują na możliwość niedoboru żelaza. Nie należy jednak oczekiwać, że pojedynczy wynik sam wyjaśni wypadanie włosów. Niedobór wymaga ustalenia przyczyny i leczenia prowadzonego przez lekarza.
Część dowodów rzeczywiście podpiera ten próg. Zespół z University of Pennsylvania porównał kobiety z wypadaniem włosów i kobiety bez tego problemu. Przy łysieniu androgenowym ferrytyna wynosiła średnio 37,3 ng/ml, przy łysieniu plackowatym, tym w wyraźnych ogniskach, 24,9 ng/ml, a u kobiet bez kłopotów z włosami 59,5 ng/ml. Różnica realna i wyraźna. Jest w tej samej pracy jeszcze jeden wynik, cytowany rzadko: przy wypadaniu telogenowym, tym po chorobie, porodzie czy stresie, różnicy nie było żadnej (Kantor i wsp., 2003).
Na Duke University przebadano 381 kobiet z wypadaniem włosów i 76 kobiet bez. Niedobór żelaza miało 12,4 procent kobiet z kobiecym wzorem łysienia i 12,1 procent z przewlekłym wypadaniem telogenowym. W grupie porównawczej, u kobiet, które na włosy nie narzekały wcale, było go 29,8 procent, a więc ponad dwa razy więcej niż u pacjentek. Autorzy nie owijali w bawełnę: niedobór żelaza jest u kobiet częsty, ale nie jest częstszy u tych, którym wypadają włosy (Olsen i wsp., 2010).
Lekarze z Cleveland Clinic w obszernym przeglądzie napisali, że dowodów nie ma dość ani na to, żeby badać żelazo u wszystkich osób z wypadaniem włosów, ani na to, żeby je suplementować przy niedoborze bez anemii. A zaraz potem przyznali, że w ich własnej klinice i tak badają wszystkich i nazwali to wprost: praktyka nieoparta na dowodach, tylko na doświadczeniu (Trost i wsp., 2006).
Skoro więc niedoboru żelaza szukamy dla niego samego, warto wiedzieć, skąd się bierze, bo to zależy od tego, kogo dotyczy. U kobiet, które miesiączkują, najczęstszą przyczyną są obfite miesiączki i przebyte ciąże. U mężczyzn i u kobiet po menopauzie pierwsze podejrzenie pada na krwawienie z przewodu pokarmowego, a tego nie wolno zbyć, bo bywa pierwszym objawem poważnej choroby (Trost i wsp., 2006).
Czego natomiast nie robić: nie zakładać z góry, że ferrytyna tłumaczy wypadanie i nie łykać żelaza „na wszelki wypadek”. Nadmiar żelaza szkodzi, a u osób z dziedziczną skłonnością do jego gromadzenia bywa niebezpieczny.
Została jeszcze pułapka przy samym pobraniu. Ferrytyna rośnie przy każdym stanie zapalnym, przy zwykłym przeziębieniu również, więc wynik zrobiony w trakcie infekcji potrafi wyjść ładnie, mimo że zapasy żelaza są puste. Chorujesz? Zaczekaj do wyzdrowienia.
Witamina D: niedobór częsty, wpływ niepewny
Naukowcy zebrali razem 23 badania, w sumie 3374 osoby z wypadaniem włosów i 7296 osób bez tego problemu. Wyszło, że osoby z wypadaniem mają średnio o 7,29 ng/ml mniej witaminy D, a wyraźny niedobór zdarza się u nich ponad trzy razy częściej (Chen i wsp., 2023). To najsilniejszy związek z całej tej listy badań.
Ma dwa słabe punkty, których w nagłówkach nie widać. Pierwszy: poszczególne badania rozjeżdżały się między sobą bardzo mocno, więc ta średnia to raczej ostrożny szacunek niż twarda liczba. Drugi jest ważniejszy. Z takich danych wiadomo tylko tyle, że jedno chodzi w parze z drugim. Co jest przyczyną, a co skutkiem, już nie. Niska witamina D może sprzyjać wypadaniu, ale równie dobrze obie rzeczy mogą wynikać z czegoś trzeciego, choćby z choroby albo z bardzo ubogiej diety. Przegląd poświęcony witaminie D przy wypadaniu włosów mówi to wprost: brakuje badań, które pokazałyby, że samo jej przyjmowanie zatrzymuje wypadanie, więc nie zaleca się jej z tego powodu (Saini i Mysore, 2021).
Jeśli lekarz zleci oznaczenie witaminy D, wynik należy interpretować według aktualnych zaleceń i indywidualnej sytuacji zdrowotnej. Ewentualna suplementacja służy wyrównaniu niedoboru, a nie jest automatycznym leczeniem wypadania włosów.
Tarczyca: najbardziej opłacalne badanie z listy
TSH jest szeroko dostępne i może pomóc wykryć zaburzenie pracy tarczycy, jeśli pasuje ono do obrazu klinicznego. Wyrównanie choroby może z czasem ograniczyć związane z nią wypadanie, ale nie gwarantuje natychmiastowego zatrzymania ani nie wyklucza współistnienia innej przyczyny.
Zarówno niedoczynność, jak i nadczynność tarczycy mogą współistnieć z rozlanym wypadaniem, ale sam obraz włosów nie potwierdza przyczyny. TSH jest badaniem przesiewowym, a rozpoznanie opiera się na wyniku, objawach i w razie potrzeby dalszych oznaczeniach.
Wytyczne umieszczają tarczycę wśród badań zalecanych przy kobiecym wzorze wypadania (Carmina i wsp., 2019). Zaczyna się od samego TSH, a jeśli wyjdzie nieprawidłowo, lekarz zdecyduje, co dołożyć.
Jedno ostrzeżenie, żeby uniknąć rozczarowania: włosy reagują na wyrównanie hormonów z opóźnieniem liczonym w miesiącach, bo mieszek musi najpierw obudzić się z fazy spoczynku, a potem jeszcze wypuścić widoczny włos. Prawidłowe TSH miesiąc po rozpoczęciu leczenia to bardzo dobra wiadomość, tylko nie taka, którą w tym samym miesiącu zobaczysz na głowie.
Cynk: suplementacja wymaga uzasadnienia
Długotrwałe przyjmowanie dużych dawek cynku może zaburzać gospodarkę miedzią, a nadmiar selenu sam bywa przyczyną wypadania włosów. Dlatego suplementacji nie należy rozpoczynać na podstawie samej reklamy produktu. Potrzebę oznaczenia stężenia i uzupełniania niedoboru warto omówić z lekarzem.
Bo niski cynk wcale nie jest regułą. W koreańskim szpitalu uniwersyteckim przebadano 312 osób z czterema rodzajami wypadania włosów i 30 osób zdrowych. Cynku było u pacjentów mniej, średnio 84,33 wobec 97,94 µg/dl. Ale wyraźny niedobór, poniżej 70 µg/dl, częściej niż u zdrowych występował tylko w dwóch grupach: przy łysieniu plackowatym i przy wypadaniu telogenowym (Kil i wsp., 2013). Bywa więc niski, tylko nie u każdego i nie przy każdym typie wypadania.
Podobnie wypada przegląd pozostałych mikroelementów: witamina D, cynk i kwas foliowy bywają u pacjentów obniżone, a dla żelaza, witamin z grupy B, miedzi, magnezu i selenu dane są sprzeczne albo po prostu zbyt skąpe, żeby cokolwiek z nich wynikało (Thompson i wsp., 2017).
Androgeny: kiedy ich ocena ma znaczenie
Najczęstsza autodiagnoza przy tym typie wypadania brzmi „hormony mi szaleją” i zwykle jest nietrafiona. U wielu kobiet z przerzedzeniem na czubku głowy wyniki są bez zarzutu, bo rzecz nie w tym, ile hormonu krąży we krwi, tylko jak bardzo mieszek włosowy jest na niego wrażliwy. Tego drugiego żadne badanie krwi nie zmierzy.
Ocena androgenów jest szczególnie istotna, gdy oprócz przerzedzenia występują objawy nadmiaru androgenów. Zakres badań ustala lekarz (Carmina i wsp., 2019). Samo przerzedzenie na czubku głowy nie jest dowodem na nadmiar androgenów, a prawidłowy wynik nie wyklucza kobiecego wzoru łysienia.
Kiedy więc hormony wymagają pilnej diagnostyki? Wtedy, gdy wypadaniu towarzyszy coś jeszcze. Wytyczne amerykańskich endokrynologów zwracają uwagę na jeden szczegół: przy zmianach hormonalnych o podłożu nowotworowym nadmierne owłosienie pojawia się nagle i idzie w parze z powiększeniem łechtaczki oraz zanikiem miesiączek, podczas gdy przy zespole policystycznych jajników narasta powoli, latami. Ten sam dokument przypomina, że wolny testosteron jest czulszym wskaźnikiem niż całkowity, więc warto zapytać lekarza, który z nich zleca (Goodman i wsp., 2015).
Sygnały, przy których nie zwleka się z wizytą u endokrynologa lub ginekologa:
- szybko narastające owłosienie w miejscach typowo męskich,
- nieregularne albo zanikające miesiączki,
- trądzik, który nie ustępuje mimo leczenia,
- obniżenie barwy głosu,
- przerzedzenie w okolicach skroni i cofająca się linia włosów.
Czego nie badać i za co nie płacić
Jest w Polsce badanie reklamowane wprost osobom z wypadaniem włosów, na którym nie powinno się opierać żadnej decyzji: analiza pierwiastkowa włosa, sprzedawana też jako mineralogram.
Sprawdzono ją w sposób, którego trudno podważyć. Wzięto włosy jednej zdrowej osoby, z jednego miejsca przy skórze głowy, podzielono tę samą próbkę i rozesłano do sześciu komercyjnych laboratoriów, które wykonywały wtedy 90 procent takich analiz w Stanach Zjednoczonych. Skoro materiał pochodził od jednej osoby, wyniki powinny wrócić praktycznie identyczne.
Nie wróciły. Dla dwunastu pierwiastków różnica między najwyższym a najniższym wynikiem przekroczyła dziesięciokrotność. Laboratoria stosowały własne normy, więc ta sama próbka bywała opisana jako „wysoka”, „prawidłowa” i „niska” zależnie od adresu, na który ją wysłano. Dotyczyło to niemal wszystkich badanych pierwiastków. Każde laboratorium dokładało jeszcze własne zalecenia dietetyczne i suplementacyjne, sprzeczne z zaleceniami pozostałych. Autorzy zakończyli rekomendacją, żeby tych analiz nie używać do oceny stanu odżywienia (Seidel i wsp., 2001). Nie było to zresztą pierwsze takie sprawdzenie, tylko powtórka analogicznego badania z 1985 roku, które wypadło równie źle. Szesnaście lat nic nie poprawiło.
Zupełnie inną sprawą jest oglądanie włosów w gabinecie. Trichoskopia to obrazowanie skóry głowy w powiększeniu i nie ma nic wspólnego z mineralogramem. Pozwala udokumentować widoczny wzór, zróżnicowanie łodyg i cechy skóry. Dermatolog interpretuje ją w procesie rozpoznania lekarskiego, a trycholog może opisać obraz i wskazać potrzebę konsultacji. Jak sprawdzić, czy gabinet faktycznie ją wykonuje, opisujemy w tekście o wyborze trychologa.
Biotyna: suplement, który psuje wyniki badań
Ta pułapka łapie akurat te osoby, którym najbardziej zależy. Kto martwi się o włosy, ten zwykle bierze już biotynę, a biotyna potrafi zepsuć wyniki badań, i to nie byle jakich.
Powód jest czysto techniczny. Wiele nowoczesnych testów laboratoryjnych opiera się na tej samej reakcji chemicznej, w której biotyna bierze udział. Kiedy jest jej w próbce dużo, wchodzi w tę reakcję i przesuwa wynik. Starsza generacja testów na TSH myliła się już przy niewielkim stężeniu biotyny we krwi, nowsza wytrzymuje trzydzieści razy więcej. Tylko skąd masz wiedzieć, której używa twoje laboratorium (Mzougui i wsp., 2020).
Najgorsze, że błąd nie jest przypadkowy, tylko zawsze idzie w tę samą stronę. TSH wychodzi zaniżone, a wolna tyroksyna, drugi podstawowy wskaźnik pracy tarczycy, zawyżona (Lam i wsp., 2018). Dokładnie tak wygląda w wynikach nadczynność tarczycy. Opisywano przypadki, w których na podstawie takich wyników zaczęto leczyć chorobę, której nie było.
Praktycznie: jeśli bierzesz biotynę, samą albo w składzie suplementu „na włosy, skórę i paznokcie”, odstaw ją przed badaniem i powiedz o tym w punkcie pobrań oraz lekarzowi. Nie zgaduj, na ile dni, tylko zapytaj, bo to zależy od dawki i od rodzaju testu. Warto przy okazji wiedzieć, że sama biotyna poprawia stan włosów wyłącznie u osób z jej rzeczywistym niedoborem, a ten zdarza się rzadko (Almohanna i wsp., 2019). Szerzej piszemy o tym w tekście o tym, co naprawdę działa na porost włosów.
Jak się przygotować, żeby wynik coś znaczył
Pobranie da się zmarnować na kilka banalnych sposobów.
- Nie badaj się w trakcie infekcji ani tuż po niej. Stan zapalny podbija ferrytynę.
- Odstaw biotynę i powiedz o niej personelowi. Termin ustal z lekarzem albo z laboratorium, bo zależy od dawki.
- Sprawdź instrukcje laboratorium. Pora pobrania i konieczność pozostania na czczo zależą od zleconych oznaczeń.
- Termin badań hormonalnych ustal z lekarzem. Interpretacja części oznaczeń zależy od cyklu, leków i warunków pobrania, a prolaktyna może reagować na stres oraz wysiłek.
- Kontrolne badania rób w tym samym laboratorium. Normy i metody się różnią, więc porównywanie wyników z dwóch pracowni bywa mylące.
Zły moment na badanie: pułapka kalendarza
Wypadanie telogenowe po chorobie, operacji, ostrej diecie, porodzie albo silnym stresie zaczyna się dopiero dwa, trzy miesiące po samym zdarzeniu. Kiedy widzisz włosy na szczotce, przyczyna zwykle zdążyła już zadziałać, a czasem dawno minęła. Badanie zrobione w szczycie wypadania opisuje więc dzisiaj, a nie tamten moment. Dobry wynik nie wyklucza, że kwartał wcześniej coś było nie tak. W ten sposób kalendarz potrafi zmarnować nawet dobrze dobrany zestaw badań.
Badać się mimo to warto, tylko wynik trzeba czytać razem z historią ostatniego półrocza. Mechanizm opóźnienia opisujemy dokładniej w tekstach o wypadaniu po stresie i po ciąży.
Kalkulator niżej pomaga uporządkować oś czasu i pytania do specjalisty. Nie rozpoznaje rodzaju wypadania ani nie zastępuje badania:
Kalkulator cyklu włosowego
Sprawdź, które składniki colostrum wspierają Twój typ włosów
Wybierz najbliższą Ci charakterystykę, a pokażemy, które składniki aktywne z colostrum bovinum są istotne w codziennej pielęgnacji i jaki jest orientacyjny czas pierwszych widocznych efektów (na podstawie badań naukowych). Materiał edukacyjny. Nie zastępuje konsultacji z trychologiem lub lekarzem.
Wynik w normie. Co dalej
Tak kończy się większość takich pobrań. W pierwszej chwili przypomina to ślepy zaułek, a jest dobrą wiadomością.
Prawidłowa morfologia, ferrytyna, TSH i witamina D nie wykluczają wszystkich przyczyn wypadania. Wypadanie telogenowe może być opóźnioną reakcją na zdarzenie sprzed kilku miesięcy. Łysienie androgenowe wymaga rozpoznania i odpowiednio dobranego leczenia. Możliwy jest też problem miejscowy na skórze głowy, na przykład stan zapalny, o którym piszemy przy łupieżu i łojotokowym zapaleniu.
W rozróżnieniu tych sytuacji pomaga wywiad i badanie skóry głowy, często z trichoskopią. Jeśli wyniki są prawidłowe, a problem trwa, omów dalszą diagnostykę z dermatologiem zamiast samodzielnie dokładać coraz bardziej egzotyczne oznaczenia.
Jeszcze jedno rozróżnienie, bo bywa mylone. „W normie” i „optymalnie” to nie to samo, ale działa to w obie strony: wynik przy dolnej granicy nie zawsze wymaga leczenia. O tym decyduje lekarz, który widzi całość, a nie kalkulator znaleziony w internecie.
Gdzie w tym wszystkim jest kosmetyk
Kosmetyk nie uzupełni żelaza, nie wyrówna tarczycy i nie zastąpi rozpoznania. Jeśli badania wykazują nieprawidłowość, dalsze postępowanie ustala lekarz.
Kosmetyk ma węższą rolę: może wspierać komfort i barierę skóry głowy oraz ograniczać łamanie łodygi. Nie leczy przyczyny ogólnej ani nie zastępuje terapii choroby skóry.
U nas serum jest przeznaczone do skóry głowy, a maska może wspierać kondycję skóry i włosa. Białka z colostrum są duże i wrażliwe, dlatego zastosowaliśmy formulację liposomalną jako strategię stabilizacji i dostarczania. Nie jest to jednak dowód kliniczny odrostu ani informacja o dawce docierającej do mieszka. Prace z listy na dole dotyczą diagnostyki, nie naszego kosmetyku.

Colostrum Active: Zestaw Serum + Maska regenerująca
Kompletny zestaw do regeneracji skóry głowy i włosów.
Najczęstsze pytania
Jakie badania zrobić przy wypadaniu włosów?
Nie ma jednego zestawu dla każdej osoby. Po wywiadzie i badaniu lekarz może rozważyć morfologię, ferrytynę, TSH, witaminę D, cynk, prolaktynę lub androgeny, ale każde z tych oznaczeń powinno odpowiadać konkretnej hipotezie klinicznej.
Jaka jest norma ferrytyny przy wypadaniu włosów?
Nie ma progu, na który zgadzaliby się wszyscy. W dużym badaniu z Duke University niedobór policzono na dwa sposoby, przy 15 i przy 40 µg/l (dla ferrytyny to ta sama skala co ng/ml) i przy każdym obraz wyglądał inaczej. Przy progu 15 µg/l niedobór okazał się nawet częstszy u kobiet bez problemów z włosami niż u pacjentek, więc popularne „minimum 70 ng/ml” nie ma w tych danych mocnego oparcia. Wynik czyta lekarz razem z morfologią i objawami, a nie tabelka z forum.
Czy niedobór witaminy D powoduje wypadanie włosów?
Związek widać wyraźnie, ale nie dowodzi on przyczynowości. Po zebraniu 23 badań osoby z wypadaniem miały średnio o 7,29 ng/ml mniej witaminy D i częściej jej niedobór. Z takich danych nie wynika, czy niedobór wywołuje wypadanie, a brakuje badań pokazujących, że samo przyjmowanie witaminy D je zatrzymuje. Badanie i suplementację dobieraj zgodnie z aktualnymi zaleceniami zdrowotnymi i indywidualną oceną, nie jako automatyczną terapię włosów.
Czy warto zrobić analizę pierwiastkową włosa?
Nie należy opierać na niej oceny stanu odżywienia ani planu suplementacji. Jedną próbkę włosów tej samej osoby rozesłano do sześciu laboratoriów, a dla dwunastu pierwiastków wyniki różniły się ponad dziesięciokrotnie. Autorzy pracy odradzili kliniczne używanie takich analiz. Nie oznacza to jednak, że każdy powinien w zamian samodzielnie zamówić stały pakiet badań krwi.
Czy trzeba być na czczo?
Zależy od zleconych oznaczeń i wymagań pracowni, więc zapytaj przy zapisie. Zgłoś infekcję, leki i wszystkie suplementy, w tym biotynę. Nie odstawiaj ich samodzielnie: termin przerwy oraz porę badań hormonalnych ustal z lekarzem lub laboratorium.
Czy suplementy z biotyną wpływają na wyniki badań?
Tak. Biotyna może zakłócać część testów immunochemicznych, a kierunek i skala błędu zależą od konstrukcji oznaczenia. Uprzedź lekarza i laboratorium o dawce oraz zastosuj ich instrukcję dotyczącą ewentualnej przerwy.
Czy tarczyca powoduje wypadanie włosów?
Zarówno niedoczynność, jak i nadczynność tarczycy mogą powodować rozlane przerzedzenie. Wyrównanie zaburzenia może z czasem ograniczyć związane z nim wypadanie, ale poprawa na głowie nie jest natychmiastowa i nie wyklucza innych przyczyn. O zasadności TSH decydują wywiad, objawy i ocena lekarza.
Kiedy iść do lekarza zamiast robić badania na własną rękę?
Od razu, jeśli wypadanie jest gwałtowne, ogniskowe, w wyraźnych plackach albo towarzyszy mu ból, świąd, zaczerwienienie, łuszczenie się skóry lub zmiana jej wyglądu. Pilnie także wtedy, gdy dochodzą objawy hormonalne: szybko narastające owłosienie typu męskiego, zaburzenia miesiączkowania, oporny trądzik, obniżenie głosu. W takich sytuacjach samodzielne zamawianie panelu badań tylko opóźnia rozpoznanie.
Zrobiłam badania, wszystko w normie, a włosy dalej wypadają. Co teraz?
Prawidłowe wyniki zmniejszają prawdopodobieństwo niektórych nieprawidłowości, ale nie wykluczają wszystkich przyczyn. Nadal możliwe są między innymi telogen effluvium po wcześniejszym zdarzeniu, łysienie androgenowe i choroba skóry głowy. Trichoskopia może dostarczyć ważnych danych, ale rozpoznanie lekarskie stawia dermatolog na podstawie całego obrazu.
Źródła
Artykuł oparty na recenzowanych publikacjach naukowych (dane z bazy PubMed):
- Carmina E. i in., Female Pattern Hair Loss and Androgen Excess: A Report From the Multidisciplinary Androgen Excess and PCOS Committee, J Clin Endocrinol Metab, 2019: DOI
- Olsen E.A. i in., Iron deficiency in female pattern hair loss, chronic telogen effluvium, and control groups, J Am Acad Dermatol, 2010: DOI
- Trost L.B., Bergfeld W.F., Calogeras E., The diagnosis and treatment of iron deficiency and its potential relationship to hair loss, J Am Acad Dermatol, 2006: DOI
- Kantor J. i in., Decreased serum ferritin is associated with alopecia in women, J Invest Dermatol, 2003: DOI
- Chen Y. i in., Serum 25 hydroxyvitamin D in non-scarring alopecia: A systematic review and meta-analysis, J Cosmet Dermatol, 2023: DOI
- Saini K., Mysore V., Role of vitamin D in hair loss: A short review, J Cosmet Dermatol, 2021: DOI
- Kil M.S., Kim C.W., Kim S.S., Analysis of serum zinc and copper concentrations in hair loss, Ann Dermatol, 2013: DOI
- Thompson J.M. i in., The Role of Micronutrients in Alopecia Areata: A Review, Am J Clin Dermatol, 2017: DOI
- Seidel S. i in., Assessment of commercial laboratories performing hair mineral analysis, JAMA, 2001: DOI
- Mzougui S. i in., Biotin interference: evaluation of a new generation of electrochemiluminescent immunoassays for high-sensitive troponin T and thyroid-stimulating hormone testing, Clin Chem Lab Med, 2020: DOI
- Lam L. i in., Apparent Hyperthyroidism Caused by Biotin-Like Interference from IgM Anti-Streptavidin Antibodies, Thyroid, 2018: DOI
- Goodman N.F. i in., AACE, ACE and AES Disease State Clinical Review: Guide to the Best Practices in the Evaluation and Treatment of Polycystic Ovary Syndrome, Part 1, Endocr Pract, 2015: DOI
- Almohanna H.M. i in., The Role of Vitamins and Minerals in Hair Loss: A Review, Dermatol Ther (Heidelb), 2019: DOI
Materiał edukacyjny. Artykuł ma charakter informacyjny i nie zastępuje konsultacji z lekarzem dermatologiem ani trychologiem. Trichovita to kosmetyk pielęgnacyjny, a nie produkt leczniczy, i nie zastępuje leczenia. Przy zdiagnozowanej chorobie skóry głowy lub uporczywych problemach z włosami skonsultuj się ze specjalistą.
Poznaj nasze produkty!
Stworzyliśmy je z myślą o rozwiązywaniu realnych problemów pacjentów trychologicznych.

O autorze
Mikołaj Szejnoga
Współtwórca Trichovita
Współtwórca marki Trichovita, specjalista ds. trychologii i receptur kosmetycznych.
Odwiedź stronę autora


